Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sherlock holmes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sherlock holmes. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 lutego 2015

Co ma Holmes do czarnych ludków, czyli co wymyślili bracia Rosjanie

Hej ;)

Na zeszłorocznym Pyrkonie byłam na cudownej prelekcji, której tematem przewodnim były wszelakie "inkarnacje" Sherlocka Holmesa, prowadzoną przez duet składający się z dwóch pań: Ewa "Toroj" Białołęckiej oraz Magdaleny "Serathe" Grajcar. Poza wszystkimi "oczywistościami", które znają wszyscy*, pojawiły się produkcje nieco mniej popularne, których grono odbiorców jest odrobinę mniejsze. Między innymi mowa była o wszystkich wcieleniach największego detektywa wszech czasów, które pojawiły się w Mateczce Rosji.

Wśród nich wspomniane było osiemnastominutowe animowane maleństwo pt. Шерлок Холмс и доктор Ватсон: Убийство лорда Уотербрука** w reżyserii Aleksandra Bubnowa. Przyznam, że niezwykle mocno zapadło mi ono w pamięć, ponieważ była to naprawdę dobra parodia wszystkiego, co się z klasycznymi historiami o panu Holmesie kojarzy. Oprócz tego wyszukiwanie wszystkich, czasami bezczelnych nawiązań do oryginalnych dzieł Conan-Doyle'a, sprawia w tym wypadku naprawdę wiele radości. Zanotowawszy nazwę tworku w pamięci, wyszłam po zakończeniu prelekcji bogatsza o nową wiedzę fanowską.

W internetach można znaleźć wersję z angielskimi napisami (ta wersja niestety przeznaczona jest dla rosyjskojęzycznych).

Jednak dziś dokonałam odkrycia, które niezwykle uradowało me subiektywne serce. Okazuje się, że pan Bubnow nie poprzestał na jednej animacji. Co więcej, w swoim następnym tworze poszedł o krok dalej i wymyślił nieco bardziej skomplikowaną historię, poprawił grafikę i animację, w efekcie czego dziełko nie ma już osiemnastu minut a niemal czterdzieści. Animacja nazywa się Шерлок Холмс и чёрные человечки*** i jest tak bezsensownie urocza, że uznałam, że zasługuje na wspomnienie we wpisie.

Tym razem Youtube dysponuje wersją z napisami. Tutaj prezentuję pierwszą z sześciu części.

Dlaczego jednak o tym wszystkim wspominam? Ponieważ uważam za niesamowicie niesprawiedliwe zdanie, które przeczytałam dziś na jednym z serwisów mniej więcej fanowskich, że za naszą wschodnią granicą nie robi się dobrych filmów/seriali, a ichniejsza kultura popularna nie jest funta kłaków warta. Zdenerwowałam się, gdy to przeczytałam. To, że jesteśmy zalewani wręcz wszelkimi tworami popkulturowymi z Zachodu wcale nie oznacza, że wschód Europy swojego dorobku nie ma.

Manwё dosyć wyraźnie wyraża swoje i moje zdanie na ten temat (obrazek stąd - strony niesamowitej pochodzącej z Rosji artystki-fanki Tolkiena).

To trochę smutne, że w erze ogólnej globalizacji i internetowego dostępu właściwie do każdego zakątka świata, granica języka/alfabetu wciąż jest granicą niemal nieprzekraczalną. Zachwycamy się zachodnioeuropejskimi wytworami, zapominając o tym, że tuż obok funkcjonuje ogromny przemysł rozrywkowy (i nie tylko), który wystarczyłoby odrobinkę głębiej zbadać, żeby odkryć fascynujące rzeczy, zamiast z góry przekreślać tylko z powodu "ruskich znaczków".

I żeby było jasne - nie uprawiam tu żadnej rosyjskiej propagandy i nie twierdzę, że wszystko, co idzie z Zachodu jest złe, zgniłe i śmierdzi żarłocznym kapitalizmem. Jestem od tego jak najdalsza - w końcu chłonę zachodnią popkulturę zachłannie i w każdej postaci. Ale nie jestem w stanie też znieść tego, gdy nagle okazuje się, że monopol na kulturę przyznaje się tylko wybranym, którzy mieli to szczęście, że ich język stał się językiem, którym mówią wszyscy. Bo na wschodzie też się dzieje - wystarczy mieć tylko odrobinę chęci, żeby tam zerknąć.

Do następnego razu ;)

_________________________________

* Albo przynajmniej słyszeli, lub wstydzą się przyznać do ignorancji w temacie.
** W wolnym tłumaczeniu: Sherlock Holmes i dr Watson: Zabójstwo lorda Waterbrooka
*** Po naszemu: Sherlock Holmes i czarne ludziki/człowieczki

środa, 8 października 2014

Bo nie sztuką jest kupienie eyelinera

Hej ;)

Powiem szczerze, że, gdy wczoraj myślałam o dzisiejszym wpisie, planowałam napisać coś zupełnie innego. Niestety nieszczęśliwy splot wydarzeń i (najprawdopodobniej) kapryśni bogowie internetu sprawili, że temat notki jakoś wyleciał mi z głowy. Dlatego, aby uczcić moją cudowną pamięć, postanowiłam napisać o czymś nieco innym i - zupełnie jak moja pamięć - zasługującym na traktowanie całkowicie poważnie. Serio.

Dzisiaj zajmę się szeroko pojętym tematem męskiego makijażu. A co. Temat jest to rozległy, skomplikowany i - jak się zaraz okaże - pełen przykładów tego, czego nie powinno się robić. Nie zwlekajmy już ani chwili i niech Dean Winchester powie od siebie słowo wstępu:

Dziękujemy, panie Winchester.

Bardzo popularnym i niezwykle błędnym przekonaniem właściwym szerokim kręgom mężczyzn jest stwierdzenie, że makijaż jest właściwy tylko i wyłącznie dla kobiet. Jest to oczywiście wierutna bzdura, ponieważ nie ma - zwłaszcza w obecnych czasach - czegoś takiego jak rzecz tylko i wyłącznie kobieca czy męska*. Przekonanie to ciągnie też za sobą przenoszenie sposobu "kobiecego" makijażu, który niekoniecznie pasuje do "męskiego" typu urody. Ale właściwie co kto lubi...

Obawiam się, że te kolory Ci nieco nie pasują, Sherlock...

Niektórzy za to odchodzą od "klasycznego" modelu makijażu i skupiają się na głównie na podkreśleniu oczu. Subtelnym lub nieco mniej. Niestety - jak wie każdy, kto kiedykolwiek tego próbował - nałożenie sobie eyelinera w odpowiedni sposób może sprawiać trudności. Łatwo jest popaść w lekką przesadę, albo nałożyć go nieumiejętnie. Chyba, że chce się udawać pewno sympatyczne zwierzątko.

Panda? Szop? Bucky?

Inni z kolei nie ufają sobie na tyle w kwestii umiejętności nakładania make-upu, więc muszą wyręczać się innymi. Niestety nie oznacza to, że osoby zatrudnione przez nas do upiększenia naszego oblicza będą posiadać umiejętności wystarczające do zrobienia odpowiedniego makijażu. Albo mają zupełnie nieodpowiednią wizję. Dlatego jeśli chcemy wyglądać majestatycznie, nie powinniśmy dopuszczać do siebie szaleńców z umiłowaniem do błota tylko prawdziwych wizażystów.

Gdy makijaż oczu spływa ci na brodę to znak, że czas zmienić stylistę. Natychmiast.

Można też celowo starać się nadać sobie wygląd szalonego budowniczego, nie należącego do końca do tego świata. Wtedy wystarczy, że dłoń przy nakładaniu cienia nieco nam zadrży, lub omsknie się (lecz nie tak, jak w wyżej wymienionych przypadkach). Efekt natychmiastowy. Niestety wiąże się to z tym, że ludzie nie będą nas traktować całkiem poważnie, a poza tym przydaje się, gdy bogowie rzeczywiście do nas przemawiają, bo może być trochę wstyd, gdy wyjdzie na jaw, że tylko udawaliśmy. W takim wypadku pozostaje nam jedynie szaleństwo.

Zaletą tego typu makijażu jest to, że nawet jak rozmaże się przy chociażby płaczu nikt tego i tak nie zauważy.

Były przykłady złego postępowania, teraz czas na słówko lub dwa o tym, co powinno się robić. Okazuje się, że wystarczy delikatne podkreślenie oczu (im ładniejsze oczy tym lepiej), aby uzyskać całkiem sympatyczny efekt. Nie należy jednak machać eyelinerem na prawo i lewo, subtelna kreska całkowicie wystarczy. I nie potrzeba żadnych udziwnień. Za przykład niech posłuży nam Red Bandid, który - moim zdaniem - pasuje idealnie:

Jak to niewiele potrzeba by ktoś ładny stał się jeszcze ładniejszy?

Oczywiście wpis ten jest tylko delikatnym liźnięciem tematu i nie śmiem twierdzić, że kwestia została omówiona w całości. Jest jeszcze wiele innych błędów, które można popełnić i miliony innych sztuczek, które są w stanie sprawić, że ktoś nagle wypięknieje. Niestety ani nie mam tutaj czasu ani możliwości by przeprowadzić tak skomplikowaną analizę, więc będziecie musieli się zadowolić tym, co pojawił się powyżej. Przykro mi. Mam nadzieję, że chociaż na chwilę wystarczy.

Do następnego razu ;)

P.S.
Najwyraźniej jestem czytana przez jakiegoś Ważnego Pana z Marvela, bo jednak plotka o Iron Manie 4 została rozwiana przez samego Roberta Downey'a Jr. Ach, nie wiedziałam, że jestem aż taka popularna ;)

P.S. 2
Wiem, że notka pojawiła się skandalicznie późno, ale niestety najwyraźniej zdenerwowałam czymś bogów internetów, bo mam ostatnio straszne problemy z połączeniem z siecią. Muszę ich chyba czymś ubłagać, bo tak dłużej być nie może.

________________________

* Chyba, że mówimy o kwestiach rodzenia dzieci, ale to jest rzecz jak na razie nie do przeskoczenia.