Pokazywanie postów oznaczonych etykietą celebrity talent show. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą celebrity talent show. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Nad telewizją usiadłam i płakałam

Hej ;)

Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek wrócę do tematu, który poruszałam na samiutkim początku istnienia tego bloga. Gdy go zakładałam, postanowiłam, że nie będę dublować wpisów, ale dziś stwierdziłam, że zwyczajnie nie dam rady. Dziś zamierzam ponownie powylewać swoje żale na polską telewizję, bo już milczeć chyba nie mogę.

Zacznijmy od tego, że od kiedy zaczęłam nieco bardziej świadomie oglądać telewizję i wszelkie produkcje filmowo-serialowe, jakoś szybko wyrobiłam w sobie przekonanie, że nasze rodzime wytwory są - ogólnie rzecz biorąc - na niższym poziomie niż te zagraniczne. Potem odkryłam internety z ich niesamowitym zasobem wszelkich filmów/seriali z całego świata i moje zdanie się tylko utwierdziło. Oczywiście nie twierdzę, że wszystkie produkcje polskie są złe - zdarzają się przecież i perełki, ale niestety giną w natłoku tej całej miernoty, która zalewa nas na co dzień. Z drugiej strony nie uważam też, że, cytując pewien kabaret, "wszystko, co h'Amerykańskie jest lepsze". Niemniej jednak to właśnie dobrych zagranicznych produkcji widziałam więcej, więc wnioski nasuwają się same*.

Zostawmy jednak filmy/seriale i skupmy się na tym, co teraz ogląda statystyczny widz polski, który- jak wiadomo - produkcje zagraniczne ma niemalże w pogardzie i kocha tradycyjną telewizję. Skupmy się na wszelakich niskobudżetówkach typu celebrity talent show, reality-show i serii "z życia wziętych". Jesteśmy teraz zasypywani z wszystkich stron najróżniejszymi rolnikami szukającymi swoich żon, matkami szukającymi żon dla swoich synów, historiami ze szpitali/sądów/szkół/patologicznych domów (niepotrzebne skreślić). Nie oglądam znowu często telewizji z prostej przyczyny nieposiadania telewizora w mieszkaniu**, gdy jednak zdarzy mi się zasiąść przed srebrnym ekranem, nic mnie chyba bardziej nie irytuje niż trafienie na cały blok takich programów. Najgorsze w nich jest to, że są to w gruncie rzeczy koszmarki - mają koszmarnie niski poziom, koszmarne aktorstwo*** i, gdy je oglądam, mam wrażenie, że poziom mojego IQ drastycznie spada. Dlatego szybko przełączam je na inny program, albo wyłączam telewizor w ogóle.

I nawet tylko jak "gra w tle" może zaszkodzić...

Ale wróćmy może jeszcze na chwil parę do kwestii filmów/seriali. Albo może skupmy się na samych serialach, bo wciąż jestem wewnętrznie nieżywa po tym, jak jakiś czas temu trafiłam na TVP na emisję Avengersów. Z dubbingiem... Podkreślę może jeszcze raz, dla większego efektu: Avengers z dubbingiem. Za zdubbingowanie głosu Hiddlestona i Hemswortha należy się dwadzieścia lat (po dziesięć za każdego) ciężkich robót w kopalni uranu.
No, ale trzymając się głównego tematu, ostatnio media obiegła wieść, że TVP zakupiła h'amerykański serial, hit, który za oceanem święcił same triumfy, a że nauczyła się już na przykładzie Homeland, będzie teraz tenże serial mocno reklamować. Ach, jaka radość mogłaby zakwitnąć w mym sercu, gdyby nie jeden mały szkopuł. Szkopulik zaledwie, a mianowicie sama zakupiona produkcja. Albowiem h'amerykańskim hitem okazał się serial Crossbones, zdjęty z ramówki z powodu niskiego poziomu i jeszcze niższej oglądalności. Więc hit pełną gębą. Ale przecież zagraniczny, a poza tym gra tam wielka gwiazda (nie umniejszając w żaden sposób panu Malkovichowi jego aktorskich zasług - jego występ akurat w tym serialu był... średni), więc o co tyle szumu? Czemu ci rozkapryszeni widzowie (i to nie tylko ci zza Wielkiej Kałuży) tak kręcą nosem? Kto, ach kto zna odpowiedź na te nurtujące pytania?

Już nie wiem czy nie lepiej było poświęcić wydane na ten serial pieniądze na jakąś polską inicjatywę.

Gdy słyszę o takich rewelacyjnych nowinkach, rodzi się we mnie przekorna radość, że jednak nie mam w mieszkaniu telewizora. Przynajmniej mniej prądu się marnuje. I zawsze jakoś tak smutno mi się też robi. Bo przecież (przykładowo) BBC też jest telewizją publiczną. A nikt nie może powiedzieć, że jest to stacja zła. Gdzie wobec tego tkwi polski błąd?

Do następnego razu ;)

P.S.
Dzisiejszy wpis sponsorowany jest przez Polsat, który zamówił kolejny fascynujący program Celebrity Splash. Jestem pewna, że bez wiedzy jak gwiazdy skaczą do basenu, Wasze życie nie będzie pełne.

__________________________________________

* Poza tym należy pamiętać, że w nazwie bloga widnieje słówko "subiektywnie", co upoważnia mnie do lekkiego obnoszenia się z własnym zdaniem. Po coś się ten blog w końcu ma.
** Styczność z "tradycyjną" telewizją mam wyłącznie, gdy z jakiegoś powodu wracam do domu rodzinnego.
*** O ile można w ogóle to coś aktorstwem nazwać.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Znani utalentowani

Hej :)

Ludzie siedzący w telewizyjnym biznesie i wymyślający ramówki oraz programy są dziwni. Albo niezwykle kreatywni*. Skąd taki wniosek? Ano nasunął mi się po tym, jak wczoraj niechcący trafiłam na emitowany przez BBC One program z rodzaju celebrity talent show - Tumble. Program polega mniej więcej na tym, że brytyjscy celebryci wychodzą przed widownię oraz jury i skaczą synchronicznie ze swoim pro-partnerem na trampolinie do muzyki. Brzmi niesamowicie interesująco, czyż nie?

Zaintrygowało mnie samo zjawisko brytyjskich celebrity talent show, więc zasięgnęłam rady Ciotki Wikipedii i, patrząc na niezwykle długą listę wyświetlanych kiedyś i obecnie programów, poczułam dziwną mieszankę podziwu i przerażenia. Okazuje się, że celebryci są niezwykle utalentowani. Czego to oni nie potrafią! Tańczą, śpiewają, toczą jajka, niańczą dzieci i generalnie dostarczają rozrywki szerokim masom publiczności w takich programach jak:
- wspomniany wcześniej Tumble;
- I'm a Celebrity... Get me out of there! - program (z którym przegrał ramówkowo jeden z moich ulubionych seriali Ripper Street) polegający na tym, że celebryci wrzuceni do dżungli starają się wyżyć tam bez swoich luksusów;
- Celebrity Juice - w którym to celebryci w grupach wykonują różne zadania.

 Zeller i Price też są pod wrażeniem umiejętności znanych i nieznanych gwiazd.

Zresztą nie możemy zapomnieć o naszych rodzimych wytworach, jak np. Twoja Twarz Brzmi Znajomo, Gwiazdy Tańczą na Lodzie czy Jak Oni Śpiewają. Nie chcę i nie zamierzam przeprowadzać tutaj analizy zjawiska, ale powiem szczerze, że fascynuje mnie to jak ludzie są w stanie poświęcić swój czas tylko po to żeby zobaczyć jak supersławny Pan Iks skacze na trampolinie, albo jeździ na łyżwach. Nie rozumiem ani celu takich programów (oprócz oczywistego produkowania pieniędzy) ani źródła ich popularności. Ale, żeby było jasne, nie krytykuję ani nie potępiam osób, które chcą i lubią oglądać tego rodzaju show. Ich święte prawo i nic mi do tego.

Wczoraj jednak, będąc wciąż pod wielkim wrażeniem samego pomysłu na program o sławnych ludziach skaczących do muzyki na trampolinie, popuściłam wodze fantazji, czego efektem było kilka tytułów celebrity talent show, które z pewnością gdzieś na świecie miałyby wzięcie. Poniżej pochwalę się niektórymi z nich:

- Gwiazdy Liczą na Palcach
Program - co łatwo wywnioskować z nazwy - stawiający przed gwiazdami wymagające zadanie policzenia czegoś na palcach. Czasami nawet więcej niż dziesięciu rzeczy!

Wielki przegrany tegorocznej edycji - Tom Hiddleston, w dramatycznym momencie pomyłki, która kosztowała go przejście do finału.

- Taniec z Drzewami
Program bardzo pro-eko, w czasie kręcenia produkowane jest więcej tlenu niż jest w stanie zużyć publiczność. Nagrodą jest roczny zapas ekologicznego, wolnego od chemii nawozu.

Debiutancki występ Groota, który zmiażdżył rywalizującego z nim Drzewca zarówno punktacją publiczności jak i ocenami sędziów.

- Elfy Deklamują Szekspira
Program wykreowany w celu popularyzacji dzieł wielkiego dramaturga. Polecany zwłaszcza uczniom liceów, ponieważ niesie duże wartości edukacyjne nawet pomimo komercyjno-rozrywkowej otoczki.

Bardzo wysoko oceniany Thranduil w momencie deklamacji monologu Hamleta.

- Na Kocich Łapach
Program nieco kontrowersyjny ze względu na udział zwierząt. Zadaniem uczestników jest zebranie jak największej ilości kociąt w jak najmniejszym czasie.

David Tennant, który zajął w zeszłorocznej edycji drugie miejsce, zaimponował sędziom oryginalną techniką przenoszenia kociąt na własnej głowie.

- Pełną Gębą
Program popularny zwłaszcza w kręgach dentystycznych. Wygrywa ta gwiazda, która otworzy usta szerzej niż pozostali.

 Finałowy pojedynek pomiędzy Jensenem Acklesem i Jaredem Padaleckim.

- Wyciągnij Mnie, Rycerzu!
Program oparty na arturiańskiej legendzie o Excaliburze. Zwycięzcą odcinka zostaje ten celebryta, któremu jako pierwszemu uda się wyciągnąć tkwiący w skale miecz.

Tym razem Jensen Ackles bardzo szybko odpadł z konkursu, pomimo pokładanych w nim nadziei żeńskiej części ławy sędziowskiej.

Myślę, że przedstawione przeze mnie pomysły z pewnością miałyby wzięcie. Ja sama chętnie obejrzałabym zwłaszcza Na Kocich Łapach, chociaż Taniec z Drzewami też brzmi interesująco. Jeśli więc czyta mnie jakiś Pan z Telewizji, który chciałby odkupić ode mnie pomysł to od razu zaznaczam, że nie miałabym nic przeciwko ;)

Kto by pomyślał, że program o celebrytach skaczących na trampolinie sprowokuje mnie do napisania takiego wpisu?

Do następnego razu :)
______

* Czasami trudno zauważyć różnicę.