Pokazywanie postów oznaczonych etykietą show-biznes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą show-biznes. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 listopada 2014

Małe zoo, czyli wpis demaskatorski

Hej ;)

Jako, że wczoraj tak się złożyło, że napisałam trailer notki, logika i tak zwany ciąg przyczynowo-skutkowy wymaga, żeby dziś pojawiła się notka właściwa. A że danego słowa trzeba dotrzymać, dokonałam odpowiedniego researchu i z głową pełną wiedzy mogę się podzielić moimi odkryciami.

Powszechnie znanym jest fakt, że wszelakie kotki oraz pieski* zdobywają praktycznie z dnia na dzień coraz większą popularność (zwłaszcza w szerokich internetach). Jednak nie wiecie pewnie, drodzy Czytelnicy, że kilka innych zwierząt postanowiło również spróbować swoich sił w show-biznesie. Co interesujące, wybrały one ciekawą drogę ku sławie, albowiem zamiast robić słodkie oczka i zabawne sztuczki, zaczęło udawać ludzi. Jednak - pomimo naprawdę dobrych technik maskowania - bystrym oczom wynajętych przeze mnie profesjonalnych tropicieli udało się przejrzeć ich przykrywki.

Niech Was nie zmylą pozory - jedno z nich nie jest człowiekiem.

Zapraszam więc na wpis, w którym zdemaskujemy piątkę zwierząt, które przez całą swoją karierę usiłowały przekonać nas, że są ludźmi.

1. Benedict Cumberbatch
Tego aktora zdemaskowano już dawno, właściwie tuż po tym jak stał się popularny. Teraz praktycznie wszyscy wiedzą, że w rzeczywistości jest on wydrą i przez pewien czas gościł u siebie Doctora. Najprawdopodobniej jego przykrywce zaszkodziła właśnie zawrotna kariera i związana z nią popularność. Gdyby został przy teatrze i niewielkich rolach, pewnie do dziś nie zdawalibyśmy sobie sprawy, że jeden z aktorów jest wydrą.

Po lewej pokazano symulacje jak wyglądałby Benedict bez swojego ludzkiego przebrania.

2. Martin Freeman
Niezwykle podobny przypadek jak Benedict Cumberbatch, z tą różnicą, że tym razem nie jest on wydrą a jeżem. Tutaj również o spaleniu przykrywki zadecydowała nadmierna uwaga fanów, która została spowodowana nagłym skokiem popularności Martina. Niektórzy nawet widzą w tym teorię spiskową, mówiącą, że pierwsze plotki, jakoby Freeman w rzeczywistości miał być jeżem rozsiewał ujawniony już jako wydra Benedict, nie chcący być jedynym odkrytym zwierzęciem w show-biznesie. Plan - o ile rzeczywiście taki istniał - wypalił w stu procentach.

Po prawej odkryte niedawno zdjęcie, pokazujące jak Martin bez przebrania przygotowuje się do roli.

3. Jared Padalecki
Cała wina za to, że świat dowiedział się, że Jared tak na prawdę jest łosiem, spoczywa na grającym Crowley'a Marku Sheppardzie. Mark prawdopodobnie nakrył Padaleckiego gdzieś na planie, gdy ten zakładał lub poprawiał swoje ludzkie przebranie i dowiedziawszy się o jego prawdziwej tożsamości, zrobił najgorszą rzecz jaką zrobić mógł. Ujawnił go przed kamerą. Oczywiście zarzekał się później, że to był wypadek i tylko my się wymknęło, jednak wydaje mi się, że prawda jest nieco inna.

Wydaje się Wam, że to niewinne zdjęcie, ale w rzeczywistości uchwycono tu krzyk przerażenia na widok głowy upolowanego pobratymca.

4. Michael Fassbender
Tutaj z kolei pojawia się naprawdę niebezpieczne zwierzę, albowiem Michael tak naprawdę jest rekinem. Jego przebranie jest niemal idealne, jednak jeden szczegół mu umknął. Zdradził go uśmiech. Gdyby Fassbender odrobinę lepiej dopracował swój ludzki kamuflaż, prawdopodobnie do dziś nie wiedzielibyśmy jak groźny drapieżnik kręci się po planach zdjęciowych całego świata. Z tym aktorem wiążą się jednak dwa zasadnicze pytania - jak udało mu się opuścić ocean i tak skutecznie udawać nie potrzebującego wody do oddychania człowieka, a także czy nie jest to rekin ludojad. Jak dotąd odpowiedzi brak, a także nie wiadomo nic o jakichkolwiek zaginionych z otoczenia Michaela.

Po prawej zdjęcie Michaela już bez ludzkiego przebrania, prezentującego swój firmowy uśmiech.

5. Matt Smith
Jedyna żyrafa w historii, której udało się zagrać Doctora Who. Właściwie nie wiadomo, co dokładnie przesądziło o spaleniu jego przykrywki. Opcji jest kilka - charakterystyczne ruchy, gracja, lub mimika. W każdym razie w pewnym momencie świat obiegła szokująca wiadomość, że Jedenasty wprawdzie nie jest człowiekiem, ale wcale nie jest również kosmitą, jak dotąd o nim sądzono. Z drugiej strony to ciekawe, że trzech z pięciu wymienionych tutaj zwierzęcych aktorów znalazło zatrudnienie u Moffata. Czyżby miał on jakiś związek z zalewem nie-ludzkich aktorów?


Interesujące jest jak tak egzotyczne zwierzę jak żyrafa zawędrowało aż na Wyspy Brytyjskie.

Tak to wygląda, moi drodzy Czytelnicy. Wiele osób nie jest świadomych jak naprawdę wygląda udział zwierząt w show-biznesie. Prawdopodobnie wymienieni przeze mnie aktorzy nie są odosobnionymi przypadkami, a jedynie takimi, których coś zdradziło. Można jedynie spekulować ile jeszcze znanych osobistości nie mówi nam o sobie paru istotnych rzeczy.

Do następnego razu ;)

_____________________________________

* Im młodsze tym lepiej, jakkolwiek nielegalnie by to nie brzmiało.

czwartek, 25 września 2014

Marudny wpis o podejrzanym konkursie

Hej ;)

Od jakiegoś czasu odgrażam się, że nadejdzie taki dzień, gdy wyleję wszystkie moje żale na to, co polscy dystrybutorzy wyprawiają z tłumaczeniami zagranicznych tytułów filmów/seriali. I oto nadszedł ten dzień. Dziś będę marudzić, bo pewnych rzeczy zwyczajnie przemilczeć się nie da.

Problem nie jest zauważany tylko przez nas. Moja znajoma Macedonka kiedyś zapytała co my - jako nacja - usiłujemy udowodnić takimi cudami. Własną odrębność? Wyjątkowość? Kreatywność? Niestety nie byłam w stanie udzielić jej odpowiedzi, ponieważ kwestia i dla mnie pozostaje zagadką. Podejrzewam jednak, że gdzieś tam w tajemniczych kręgach przemysłu filmowo-dystrybucyjnego zorganizowano jakiś konkurs na najbardziej odklejone tłumaczenie.

Will twierdzi, że wie o co toczy się ta zawzięta rywalizacja w dziwnym konkursie.

Konkurs odbywa się w kilku kategoriach:

1. Tajemnica
Spora część tytułów zagranicznych w polskim przekładzie otrzymuje w "gratisie" jakąś tajemnicę. I tak Epic stało się Tajemnicą Zielonego Królestwa, serial Ripper Street uzyskał podtytuł Tajemnica Kuby Rozpruwacza, mimo że z Kubą Rozpruwaczem jako takim ma niewiele wspólnego*, a Philomena została Tajemnicą Filomeny. Podejrzewam, że w tej kategorii konkursu nagroda również jest tajemnicza, bo przecież trzeba utrzymać odpowiedniego ducha.
John nie wie.

2. Matura Rozszerzona
Tutaj tłumacze mają za zadanie pozostawić oryginalny tytuł, jednak dodając od siebie kreatywne rozszerzenie w postaci jakiegoś podtytułu. Dzięki temu film The Raven ubogacił się i po polsku nazywa się Kurk. Zagadka Zbrodni, historia młodego doktora Lectera z filmu Hannibal Rising u nas nazywa się Hannibal. Po Drugiej Stronie Maski, a serial Hatfields & McCoys dostał podtytuł Wojna Klanów. Na wejście do tej kategorii konkursu jest jeszcze jeden sposób. Wystarczy zostawić tytuł oryginalny i dopiero do podtytułu wrzucić tłumaczenie polskie. Dzięki temu możemy dziś cieszyć się takimi tłumaczeniami jak Watchmen. Strażnicy, Wanted. Ścigani czy The Losers. Drużyna Potępionych. Niewiele trzeba, aby w konkursie wystartować, ale najwyraźniej gra jest warta świeczki, bo chyba każdy się bawi.

 Benedict też nie wie, ale usiłuje to ukryć za głupią miną.

3. Wielka Improwizacja
Przyznam się, że to chyba moja ulubiona kategoria konkursu. Tłumaczom pozostawiono wolną rękę, więc cuda, jakie powstają są iście nie z tej ziemi. The Fall zostało zinterpretowane jako Magia Uczuć, (uwaga, mój faworyt) Escape Artist stał się z niewiadomych powodów Kłopotliwą Sprawą**, a The King Speech zamieniono w pytanie Jak Zostać Królem. Prawdopodobnie do tej kategorii przechodzą tylko najbardziej kreatywni tłumacze albo ludzie, którzy znają film tylko z opisu na okładce. Inaczej takich tłumaczeń wyjaśnić się nie da.

Loki wie, ale nie chce powiedzieć, tylko uśmiecha się z samozadowoleniem.

Dobra, koniec tego narzekania. Już mi nieco lepiej. Ale nie całkiem. Pewnych pereł, zwłaszcza z trzeciej kategorii, zwyczajnie przełknąć się nie da. Ale co ja mogę... Jedynie chciałabym się kiedyś dowiedzieć o co tak zawzięcie walczą ci nasi tłumacze, bo jak dotąd nie udało mi się tego ustalić. A kto wie - może nagroda jest tak cenna i kusząca, że i ja wezmę udział w zabawie?

Will jednak kłamał. Też nie wie.

Do następnego razu ;)

______________________

* Chyba, że będzie coś miał w przyszłym sezonie, a polski dystrybutor po prostu dzieli się z nami swoim darem profetycznym.
** Gdybym ja tylko dorwała odpowiedzialnego za to tłumacza w swoje ręce to chyba... byłoby nieprzyjemnie.

wtorek, 2 września 2014

O hałasie i szumie medialnym słów kilka

Hej ;)

Dziś będzie krótko i konkretnie. A zacznę od zacytowania pewnego tweeta, który bardzo do mnie przemówił:



Oprócz tego mam dwie uwagi:

Po pierwsze, udostępnianie jakichkolwiek prywatnych (nagich czy nie to właściwie bez znaczenia) zdjęć, bez pozwolenia osób, do których te zdjęcia należą jest karygodne i takie rzeczy powinny spotykać się tylko i wyłącznie z nagonką, a nie...

Po drugie, ...wielką sensacją, która została wokół całej sytuacji rozdmuchana. Mam wrażenie, że gdyby nie media i wszystkie portale społecznościowe, bardzo możliwe, że sprawa przeszłaby bez echa, albo prawie niezauważona. Niestety wycieknięcie zdjęć stało się sensacją dnia, powtarzane z ust do ust, przekazywane od osoby do osoby, doprowadzając do sytuacji, że w pewnym momencie nie można było przeczytać o niczym innym. Moi drodzy, nie tędy droga.

Więcej marudzenia już dziś nie będzie, bo wszystko co było możliwe, zostało już powiedziane wcześniej.

Do następnego razu :)

niedziela, 31 sierpnia 2014

Znani utalentowani

Hej :)

Ludzie siedzący w telewizyjnym biznesie i wymyślający ramówki oraz programy są dziwni. Albo niezwykle kreatywni*. Skąd taki wniosek? Ano nasunął mi się po tym, jak wczoraj niechcący trafiłam na emitowany przez BBC One program z rodzaju celebrity talent show - Tumble. Program polega mniej więcej na tym, że brytyjscy celebryci wychodzą przed widownię oraz jury i skaczą synchronicznie ze swoim pro-partnerem na trampolinie do muzyki. Brzmi niesamowicie interesująco, czyż nie?

Zaintrygowało mnie samo zjawisko brytyjskich celebrity talent show, więc zasięgnęłam rady Ciotki Wikipedii i, patrząc na niezwykle długą listę wyświetlanych kiedyś i obecnie programów, poczułam dziwną mieszankę podziwu i przerażenia. Okazuje się, że celebryci są niezwykle utalentowani. Czego to oni nie potrafią! Tańczą, śpiewają, toczą jajka, niańczą dzieci i generalnie dostarczają rozrywki szerokim masom publiczności w takich programach jak:
- wspomniany wcześniej Tumble;
- I'm a Celebrity... Get me out of there! - program (z którym przegrał ramówkowo jeden z moich ulubionych seriali Ripper Street) polegający na tym, że celebryci wrzuceni do dżungli starają się wyżyć tam bez swoich luksusów;
- Celebrity Juice - w którym to celebryci w grupach wykonują różne zadania.

 Zeller i Price też są pod wrażeniem umiejętności znanych i nieznanych gwiazd.

Zresztą nie możemy zapomnieć o naszych rodzimych wytworach, jak np. Twoja Twarz Brzmi Znajomo, Gwiazdy Tańczą na Lodzie czy Jak Oni Śpiewają. Nie chcę i nie zamierzam przeprowadzać tutaj analizy zjawiska, ale powiem szczerze, że fascynuje mnie to jak ludzie są w stanie poświęcić swój czas tylko po to żeby zobaczyć jak supersławny Pan Iks skacze na trampolinie, albo jeździ na łyżwach. Nie rozumiem ani celu takich programów (oprócz oczywistego produkowania pieniędzy) ani źródła ich popularności. Ale, żeby było jasne, nie krytykuję ani nie potępiam osób, które chcą i lubią oglądać tego rodzaju show. Ich święte prawo i nic mi do tego.

Wczoraj jednak, będąc wciąż pod wielkim wrażeniem samego pomysłu na program o sławnych ludziach skaczących do muzyki na trampolinie, popuściłam wodze fantazji, czego efektem było kilka tytułów celebrity talent show, które z pewnością gdzieś na świecie miałyby wzięcie. Poniżej pochwalę się niektórymi z nich:

- Gwiazdy Liczą na Palcach
Program - co łatwo wywnioskować z nazwy - stawiający przed gwiazdami wymagające zadanie policzenia czegoś na palcach. Czasami nawet więcej niż dziesięciu rzeczy!

Wielki przegrany tegorocznej edycji - Tom Hiddleston, w dramatycznym momencie pomyłki, która kosztowała go przejście do finału.

- Taniec z Drzewami
Program bardzo pro-eko, w czasie kręcenia produkowane jest więcej tlenu niż jest w stanie zużyć publiczność. Nagrodą jest roczny zapas ekologicznego, wolnego od chemii nawozu.

Debiutancki występ Groota, który zmiażdżył rywalizującego z nim Drzewca zarówno punktacją publiczności jak i ocenami sędziów.

- Elfy Deklamują Szekspira
Program wykreowany w celu popularyzacji dzieł wielkiego dramaturga. Polecany zwłaszcza uczniom liceów, ponieważ niesie duże wartości edukacyjne nawet pomimo komercyjno-rozrywkowej otoczki.

Bardzo wysoko oceniany Thranduil w momencie deklamacji monologu Hamleta.

- Na Kocich Łapach
Program nieco kontrowersyjny ze względu na udział zwierząt. Zadaniem uczestników jest zebranie jak największej ilości kociąt w jak najmniejszym czasie.

David Tennant, który zajął w zeszłorocznej edycji drugie miejsce, zaimponował sędziom oryginalną techniką przenoszenia kociąt na własnej głowie.

- Pełną Gębą
Program popularny zwłaszcza w kręgach dentystycznych. Wygrywa ta gwiazda, która otworzy usta szerzej niż pozostali.

 Finałowy pojedynek pomiędzy Jensenem Acklesem i Jaredem Padaleckim.

- Wyciągnij Mnie, Rycerzu!
Program oparty na arturiańskiej legendzie o Excaliburze. Zwycięzcą odcinka zostaje ten celebryta, któremu jako pierwszemu uda się wyciągnąć tkwiący w skale miecz.

Tym razem Jensen Ackles bardzo szybko odpadł z konkursu, pomimo pokładanych w nim nadziei żeńskiej części ławy sędziowskiej.

Myślę, że przedstawione przeze mnie pomysły z pewnością miałyby wzięcie. Ja sama chętnie obejrzałabym zwłaszcza Na Kocich Łapach, chociaż Taniec z Drzewami też brzmi interesująco. Jeśli więc czyta mnie jakiś Pan z Telewizji, który chciałby odkupić ode mnie pomysł to od razu zaznaczam, że nie miałabym nic przeciwko ;)

Kto by pomyślał, że program o celebrytach skaczących na trampolinie sprowokuje mnie do napisania takiego wpisu?

Do następnego razu :)
______

* Czasami trudno zauważyć różnicę.