Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grand budapest hotel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grand budapest hotel. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 lutego 2015

Do trzech odlicz!

Hej ;)

Dzisiaj będzie króciutko i zwięźle. Przedstawię Wam, drodzy Czytelnicy, trzy wiadomości: jedną radosną, jedną napełniającą nadzieję oraz jedną, która sprawiła, że dziki fangirl podniósł głowę. Nie przedłużajmy już - let's go!

1. Wciąż jest nadzieja
Okazuje się, że pomimo nieustająco niskiej oglądalności, Constantine ujrzał nieśmiałe światełko nadziei. Po internetach krążą plotki jakoby NBC miało przenieść produkcję do swojej siostrzanej stacji Starz, zmieniając przy okazji, albo może dla zmyłki, jej (produkcji, nie stacji) nazwę na Hellblazer. Byłoby to rozwiązanie korzystne dla serialu, chociażby z tej prostej przyczyny, że w takim wypadku twórcy mieliby dużo więcej swobody i mogliby pokazać więcej. Przede wszystkim pożegnaliby się z durnym zakazem palenia, który wisi nad nimi, czyniąc wszystkie sceny zawierające Constantine'a i papierosy nieco śmiesznymi. Dlatego trzymam kciuki za urzeczywistnienie tych plotek.

John Constantine też czeka na rozwiązanie tej sytuacji.

2. Dobre filmy zawsze zostaną zauważone
Podczas dzisiejszej ceremonii rozdania BAFTA mój osobisty faworyt - Grand Budapest Hotel zdobył aż pięć statuetek. Między innymi za scenografię (co chyba nikogo nie dziwi - wystarczy spojrzeć na jakikolwiek kadr) oraz muzykę. Z tego ostatniego cieszę się chyba najbardziej, ponieważ uważam, że w tamtym roku nie powstało nic, co mogłoby przebić soundtrack autorstwa Alexandra Desplata. Dlatego im więcej nagród dla tego arcydzieła tym lepiej. Generalnie - więcej takich filmów!

Piękny, piękny, piękny film!

3. Dziki fangirl wietrzy spiseG!
Ten news związany jest dość mocno z poprzednim. Jak wiadomo, najważniejszą częścią uroczystości rozdania BAFTA wcale nie jest samo rozdanie statuetek. O nie, moi drodzy Czytelnicy! Najważniejsze jest to kto i z kim (i w jakim stroju) pojawił się na czerwonym dywanie. A przewijała się tam cała plejada gwiazd, w tym James McAvoy i Benedict Cumberbatch, obaj panowie z żonami lub prawie-żonami. Zaś Tom Hiddleston przyszedł sam. Wybiórcza przytomnie zauważyła, że aktor z reguły pojawia się na takich imprezach bez towarzystwa. Nie wiem co dokładnie to może oznaczać, ale mój wewnętrzny fangirl* bije na alarm.

A tak zupełnym mimochodem dodam, że ta mucha dodaje Tomowi +70 do uroku.

Miało być krótko, więc i jest krótko. Ileż można pisać o trzech maleńkich informacjach. Jutro będzie ciekawiej.

Do następnego razu ;)

_________________________

* Który, jak wiadomo, rzadko kiedy myśli racjonalnie.

sobota, 8 listopada 2014

I co z tego, że to jeden człowiek? - słów kilka o kompozytorze roku

Hej ;)

Nie mogę uwierzyć, że umknęła mi ta informacja. Nie wiem, co odwróciło moją uwagę na tyle, że nie udało mi się wyłapać tej wiadomości. Czegokolwiek by mówić, jestem okropnie spóźniona. Wobec tego nie przedłużam już i z radością informuję, że mój tegoroczny soundtrackowy ulubieniec - Alexandre Desplat otrzymał tytuł kompozytora roku w trakcie ceremonii World Soundtrack Awards. Serdecznie panu gratulujemy!

Dzięki temu mogę bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia* napisać subiektywny spis najlepszych soundtracków pana Desplat. Będzie ich pięć, a kolejność jest bez znaczenia, bo każdy z nich to osobne arcydzieło. Let's go, then!

1. Fantastic Mr. Fox
Muzyka do bajki. Co więcej, muzyka do bajki nakręconej przez Wesa Andersona, więc jej bajkowość można liczyć podwójnie. Kompozycja okropnie wpada w ucho, przez co nuciłam ją niemal nieustannie przez ponad tydzień, nie będąc w stanie wyrzucić jej z głowy. Poniżej: Alexandre Desplat - Kristofferson theme
Dobry soundtrack do dobrego filmu. Czego chcieć więcej?

2. The King's Speech
Czasami mam tak, że w trakcie oglądania jakiegoś filmu od razu czuję wielką potrzebę posiadania jego ścieżki dźwiękowej. Z muzyką do Jak Zostać Królem właśnie tak było. Nie wiem co dokładnie mnie w jej urzekło. Prawdopodobnie to, że jest tak niesamowicie dopasowana i doskonale oddająca atmosferę filmu. Poniżej: Alexandre Desplat - Lionel and Bertie

Człowiek od razu przypomina sobie sceny z filmu.

3. Curious Case of Benjamin Button
Przyznam szczerze, że przez długi czas nie byłam świadoma tego, kto jest autorem tej ścieżki dźwiękowej. Jednakże, gdy w końcu się dowiedziałam, fakt, że jest nim właśnie pan Desplat jakoś wcale mnie nie zaskoczył. W końcu film Burtona byle jakiego soundtracku od byle kogo mieć nie może**. Poniżej: Alexandre Desplat - Nothing Lasts

Zarówno film jak i soundrack wciąż mnie fascynują.

4. Harry Potter and the Deathly Hallows
Nikt nie może powiedzieć, że Patrick Doyle, pisząc muzykę do pierwszych części Harry'ego Pottera zrobił cokolwiek źle. Nie, jego soundtrack stał się tak charakterystyczny, że teraz wszyscy są w stanie go rozpoznać. Jednakże ścieżka dźwiękowa pana Desplat była miłym powiewem świeżości w serii. Poniżej: Alexandre Desplat - Obliviate

Chyba najładniejsza ścieżka z całego filmu.

5. Grand Budapest Hotel
Jak to mówią, last but not least, moi drodzy Czytelnicy. Najcudowniejszy soundtrack tego roku, z którym przegrywa nawet niesamowity Awesome Mix z Guardians of the Galaxy. Jest to ścieżka dźwiękowa, która jest tak świetnie dopasowana do filmu, a jednocześnie samodzielnie doskonała, że to się w głowie nie mieści. Mogłabym słuchać jej w kółko. Bywają dni, że to robię. Poniżej: Alexandre Desplat - s'Rothe-Zaureli

Poważnie, można tego sługach w kółko.

Tak to wygląda. Pewnie wyraźnie widać, że ten kompozytor zyskał sobie moją fascynację i miłość. Mam jakieś takie dziwne przeczucie, że chwilę będą one jeszcze trwały.

Do następnego razu ;)

______________________________________

* Z drugiej strony dzielenie się dobrą muzyką nie powinno ich powodować.
** No dobra... Mroczne cienie mogą, ale wciąż udaję, że ten film nie istnieje.

niedziela, 7 września 2014

Subiektywny spis melodii ładnych i wartych słuchania

Hej :)

Jako, że jest niedziela, dzień świąteczny i jakby poza zabieganą resztą tygodnia, postanowiłam, że dzisiejszy wpis będzie nieco luźniejszy*. Nie ma w końcu chyba nic gorszego niż sztywne smęcenie w momencie, gdy człowiek chce się zrelaksować i nieco oderwać od problemów szarego dnia codziennego. Dlatego dziś podzielę się moim bardzo subiektywnym Top 5 soundtracków, których słucham praktycznie codziennie. A co!

Od razu uprzedzam, że zestawienie jest mieszane, więc znalazły się tu soundtracki zarówno filmowe jak i serialowe. Zacznijmy więc od samego dołu tabeli:

5. Game of Thrones
Cokolwiek by nie mówić o zgodności serialu z książkowym pierwowzorem, błędach lub sukcesach castingowych, rosnących w ilość z sezonu na sezon scenach seksu, Gra o Tron soundtrack ma świetny. Dawno nie spotkałam się z muzyką, która pasowałaby nawet do czytania samych książek. Cudownie oddaje klimat serii, nie będąc przy tym przesadzona i przeładowana patosem, co zdarza się bardzo często w przypadku dzieł fantastycznych. Poniżej: Ramin Djawadi - A Lannister Always Pays His Debts

Jak tylko słyszę ten utwór przechodzą mnie ciarki

4. Everything is Illuminated
Sama nie wiem co bardziej mi się podoba w tym soundtracku - ukraińskie piosenki czy nieco poważniejsze melodie, właściwie drugiej części produkcji. Cała ścieżka dźwiękowa ma w sobie urok i czar, odpowiadający tym wszystkim uczuciom, które towarzyszą oglądaniu filmu. W niektórych momentach wystarczy po prostu zamknąć oczy i znów znaleźć się na środku wielkiego pola słoneczników. Poniżej: Paul Cantelon - Odessa Medley

Nie dość, że film dobry to jeszcze soundtrack ma niesamowity
3. Sherlock BBC
Ścisłe podium otwiera ścieżka dźwiękowa z serialu, który ma zdecydowanie za mało odcinków. Całe szczęście, że na otarcie łez pozostawił tak dobry soundtrack, który można słuchać w kółko. Może nie jestem teraz najbardziej oryginalną osobą na świecie, ale uważam, że twórcy odwalili kawał dobrej roboty, komponując tak odpowiadającą serialowi i tak zapadającą w pamięć muzykę. Poniżej: David Arnold & Michael Price - The Game is On

Ta melodia jest tak charakterystyczna, że nawet na wpół śpiąc, w nocy o północy sporo osób będzie w stanie ją rozpoznać

2. Guardians of the Galaxy
Tak, wiem, jestem teraz jak oryginalna jak źdźbło trawy na łące. Ale co ja poradzę, że Strażnicy mają tak niesamowitą ścieżkę dźwiękową, że jak już raz wejdzie do głowy to już nie chce wyjść? Kto by się spodziewał, że zbiór piosenek z lat 70tych stanie się takim hitem. W każdym razie tuż po wyjściu z kina w moim domu rozbrzmiały dźwięki piosenek z Awesome Mix Petera Quilla i brzmią sobie do dzisiaj. Poniżej: Redbone - Come and Get Your Love

I am Groot! :)

1. The Grand Budapest Hotel
Słyszałam gdzieś, że Grand Budapest Hotel jest filmem dla hipsterów. Jeśli tak, to najwyraźniej jestem stuprocentowym hipsterem, bo jestem w obrazie Wesa Andersona niemal zakochana. Nie dość, że film widziałam już chyba z pięć razy to jeszcze soundtrack przesłuchuję co najmniej raz dziennie. Nie mam pojęcia co aż tak mnie urzekło w całej tej produkcji, ale jak dotąd trzyma mocno i najwyraźniej nie zamierza puścić. Czy to zdrowe? - nie wiem, ale nawet jeśli to na razie nie chcę wyzdrowieć. Czar jest zbyt piękny, żeby prysł. Poniżej: Alexandre Desplat - cały soundtrack do Grand Budapest Hotel, bo taką muzyką trzeba się dzielić w całości

Przy takiej muzyce to i obieranie ziemniaków staje się przyjemniejsze

Tak oto dotarłam do końca zestawienia. Nie twierdzę jednak, że jest ono pełne - do tego stanu jest mu jeszcze bardzo daleko, bo na świecie nagrywa się każdego roku tyle dobrych soundtracków, że zamieszczenie ich w jednej klasyfikacji zajęłoby o wiele więcej niż jedną, bardzo subiektywną notkę. Na razie ta piątka musi wystarczyć.

Do następnego razu ;)

____________________________

* Jakby każdy wpis na tym blogu był z rodzaju tych poważnych, ha, ha, ha...