Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soundtrack. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soundtrack. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 grudnia 2014

Czym brzmi Śródziemie

Hej ;)

Jako że wszyscy mówią/piszą/dyskutują (niepotrzebne skreślić) o ostatniej części Hobbita, postanowiłam, że też coś-niecoś napiszę. Potem jednak przypomniałam sobie, że już popełniłam (pseudo)recenzję, więc postanowienie poszło się ... bawić. Jednak uznałam, że Śródziemia właściwie nigdy dość, bo  - cokolwiek by o tych filmach nie mówić - jest samo w sobie niesamowite.

Dlatego dzisiaj przebiegniemy się szybciutko po najpiękniejszych piosenkach, jakie pojawiły się w filmach o Śródziemiu i - czego jestem pewna - jeszcze na długo (o ile nie na zawsze) zostaną w moim subiektywnym sercu. Kolejność, w której je zamieściłam jest przypadkowa i nie powinna sugerować zupełnie niczego.

Gollum's Song
Przez długi czas nie zdawałam sobie prawy z istnienia tej piosenki. Dopiero gdy niedawno przesłuchałam w pełni i świadomie cały soundtrack Władcy Pierścieni, zwróciłam na nią uwagę i... przepadłam. Okazała się tak niesamowicie hipnotyzująca, że przez jakiś czas słuchałam jej po kilka(naście) razy na dzień, a zdarzały się takie dni, że zasypiałam, zapętliwszy ją sobie wcześniej na playliście. O czymś to świadczy.

Ta piosenka najlepiej brzmi wieczorem lub nocą.


Misty Mountains
Może wyjdę na dziwaka, ale uważam, że tę piosenkę lepiej wykonują aktorzy grający krasnoludy z Richardem Armitage na czele niż Neil Finn. Nie oznacza to jednak, że wersja piosenkarza mi się nie podoba. Niemniej jednak jest to utwór, w którym brzmi krasnoludzia tęsknota za utraconym domem i skarbem, więc w wykonaniu jednego Finna, który nie musiał niemal stać się na jakiś czas krasnoludem czegoś jednak brakuje.

Jestem w stanie uwierzyć, że śpiewa to grupa krasnoludów.

Last Goodbye
Piękna piosenka, której chyba jedynym celem było uświadomienie fanom, że to już koniec ich przygody ze Śródziemiem. Cios był podwójnie bolesny, zważywszy na fakt, że utwór niesamowicie wpada w ucho i po wyjściu z kina nuci się go jeszcze przez następne dwa dni, cały czas pogłębiając swoją depresję. W skrócie - piosenka dla fanów-masochistów. Co (niestety) wale nie odbiera jej piękna i uroku. (A oficjalny teledysk dobija jeszcze bardziej... No tak się po prostu nie robi!)

Już można zacząć ciężko wzdychać.

I See Fire
Według mnie najlepsza piosenka ze wszystkich, które towarzyszyły napisom końcowym w trylogii Hobbit. Słucha się jej najlepiej, najmocniej oddaje klimat filmu... no i śpiewa ją Ed Sheeran, do którego mam osobistą słabość. Co interesujące, do tych wniosków (oprócz, oczywiście, ostatniego) doszłam stosunkowo niedawno, gdy nagle uświadomiłam sobie, że nie podzielam powszechnego mniemania, że Misty Mountains była najlepszym, co się Hobbitowi mogło przytrafić. Zaskoczona sama sobą jestem właściwie do teraz.

Przez ostatnie minuty filmu czuję narastające oczekiwanie na tę piosenkę.

Edge of the Night
Piosenka nad piosenkami, perła wśród wszystkich utworów napisanych do filmów o Śródziemiu. Serio, nie ma chyba nic w tych soundtrackach, które wywoływałyby u mnie większe ciarki. Jest to moja ulubiona piosenka z Władcy i bywają dni, kiedy jestem w stanie słuchać jej w kółko. Mogłabym jeszcze się nad nią podobnie zachwycać długo, ale chyba nie ma w tym większego sensu. Przejdźmy więc już do słuchania.
Klikamy strzałkę i zamykamy oczy.

Oczywiście cały soundtrack do Władcy Pierścieni oraz Hobbita jest niesamowity i stanowi jedno z większych osiągnięć muzyki filmowej. Jednak uznałam, że gdybym miała skupiać się na pojedynczych utworach nieśpiewanych, notka stałaby się nieprzyzwoicie długa. A tak zebrałam w jednym miejscu najpiękniejsze piosenki, które dało nam Śródziemie.

Do następnego razu ;)

niedziela, 16 listopada 2014

Zaśpiewaj mi piosenkę

Hej ;)

Znowu umknęła mi informacja muzyczna. Nie wiem dlaczego. Chyba przebywam w złych rejonach internetów, albo po prostu takie wiadomości się przede mną perfidnie chowają. W każdym razie umknęła mi informacja o pojawieniu się piosenki promującej najnowsze Hunger Games. I oczywiście jak tylko o tym przeczytałam, w mej głowie pojawił się całkiem sympatyczny spis utworów promujących filmy/seriale. Jak się łatwo domyślić - zamierzam się nim z Wami podzielić.

Skoro już wspomniałam o Hunger Games to zacznijmy od nich. Najnowsza część będzie promowana (a może już jest?) przez piosenkę zespołu Lorde. Przyznam się, że dość lubię tę grupę, więc każde ich wystąpienie jest dla mnie dużym plusem. A dodatkowo samej piosenki Ladder Song bardzo miło się słucha.

Jestem bardzo ciekawa tego filmu.

Zatrzymajmy się jeszcze przy najnowszych filmach. A właściwie filmach, które się jeszcze nie pojawiły. Ostatnia część Hobbita, oprócz Thranduila na łosiu*, dostała też bardzo sympatyczną piosenkę wykonywaną przez Pippina Billy'ego Boyda. Wprawdzie nie umywa się to do I See Fire** z pierwszej części, jednakże też przyjemnie się tego słucha i mam takie dziwne wrażenie, że ma szansę stać się częścią wielu lubianych playlist.

A z kolei ten film to zobaczyłabym teraz, natychmiast***.


Jeśli chodzi o inne filmy, których piosenki promujące mocno zapadły mi w pamięć to warto wspomnieć o jeszcze jednej. A mianowicie o Everyday autorstwa Buddy Holly, który pojawił się w trailerze Stulatka, Który Wyskoczył przez Okno i Zniknął. Utwór jest to tak sympatyczny, że idealnie oddaje ducha filmu. Co śmieszniejsze, był jedną z przyczyn, które spowodowały, że obejrzałam tą produkcję. Sama piosenka broni się też całkiem nieźle i bez filmu też da się jej słuchać.

Czyż nie słucha się tego niezwykle lekko?


Czas przejść teraz do seriali. Tutaj wprawdzie nie każda produkcja dostaje swoją piosenkę z trailera, ale jak już któraś dostąpi tego zaszczytu to można trafić na prawdziwe perełki. Przykładowo ostatni sezon Gry o Tron doczekał się zapowiedzi z utworem, który tak mi wpadł w ucho, że przez następny tydzień słuchałam go właściwie w kółko. Później nieco mi przeszło i przerzuciłam się na całą dyskografię MS MR. Ot, taka fanaberia.

Różne krążyły o tej piosence opinie, ale mi się podoba.


No, ale jak już jesteśmy przy serialach to aż grzechem byłoby nie wspomnieć o tym, co fanom zaserwowali twórcy Hannibala. Ostatni sezon dostał trailer, w którego tle grał cover. "Co takiego niezwykłego może być w zwykłym coverze?" ktoś mógłby zapytać. Moi drodzy, z tym coverem problem jest taki, że przez niego już nigdy nie będę w stanie normalnie słuchać piosenki Stand by Me Bena E. Kinga. Dziękuję za to grupie MONA. Czemu? Posłuchajcie sami:

Oglądaj trailery, mówili...


Myślę, że na dziś wystarczy. Jest co posłuchać i jest co poczytać, więc zadanie swoje spełniłam. Jak dobrze czy źle musicie, drodzy Czytelnicy, ocenić sami.

Do następnego razu ;)

______________________________________

* Którego haniebnie zabrakło w części drugiej. Wstyd panie Jackson.
** Do Edge of Night też nie, ale to był Władca Pierścieni, więc mówimy tu o innych skalach.
*** Przypadek praktycznie taki sam jak przy Avengers: Age of Ultron.

sobota, 8 listopada 2014

I co z tego, że to jeden człowiek? - słów kilka o kompozytorze roku

Hej ;)

Nie mogę uwierzyć, że umknęła mi ta informacja. Nie wiem, co odwróciło moją uwagę na tyle, że nie udało mi się wyłapać tej wiadomości. Czegokolwiek by mówić, jestem okropnie spóźniona. Wobec tego nie przedłużam już i z radością informuję, że mój tegoroczny soundtrackowy ulubieniec - Alexandre Desplat otrzymał tytuł kompozytora roku w trakcie ceremonii World Soundtrack Awards. Serdecznie panu gratulujemy!

Dzięki temu mogę bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia* napisać subiektywny spis najlepszych soundtracków pana Desplat. Będzie ich pięć, a kolejność jest bez znaczenia, bo każdy z nich to osobne arcydzieło. Let's go, then!

1. Fantastic Mr. Fox
Muzyka do bajki. Co więcej, muzyka do bajki nakręconej przez Wesa Andersona, więc jej bajkowość można liczyć podwójnie. Kompozycja okropnie wpada w ucho, przez co nuciłam ją niemal nieustannie przez ponad tydzień, nie będąc w stanie wyrzucić jej z głowy. Poniżej: Alexandre Desplat - Kristofferson theme
Dobry soundtrack do dobrego filmu. Czego chcieć więcej?

2. The King's Speech
Czasami mam tak, że w trakcie oglądania jakiegoś filmu od razu czuję wielką potrzebę posiadania jego ścieżki dźwiękowej. Z muzyką do Jak Zostać Królem właśnie tak było. Nie wiem co dokładnie mnie w jej urzekło. Prawdopodobnie to, że jest tak niesamowicie dopasowana i doskonale oddająca atmosferę filmu. Poniżej: Alexandre Desplat - Lionel and Bertie

Człowiek od razu przypomina sobie sceny z filmu.

3. Curious Case of Benjamin Button
Przyznam szczerze, że przez długi czas nie byłam świadoma tego, kto jest autorem tej ścieżki dźwiękowej. Jednakże, gdy w końcu się dowiedziałam, fakt, że jest nim właśnie pan Desplat jakoś wcale mnie nie zaskoczył. W końcu film Burtona byle jakiego soundtracku od byle kogo mieć nie może**. Poniżej: Alexandre Desplat - Nothing Lasts

Zarówno film jak i soundrack wciąż mnie fascynują.

4. Harry Potter and the Deathly Hallows
Nikt nie może powiedzieć, że Patrick Doyle, pisząc muzykę do pierwszych części Harry'ego Pottera zrobił cokolwiek źle. Nie, jego soundtrack stał się tak charakterystyczny, że teraz wszyscy są w stanie go rozpoznać. Jednakże ścieżka dźwiękowa pana Desplat była miłym powiewem świeżości w serii. Poniżej: Alexandre Desplat - Obliviate

Chyba najładniejsza ścieżka z całego filmu.

5. Grand Budapest Hotel
Jak to mówią, last but not least, moi drodzy Czytelnicy. Najcudowniejszy soundtrack tego roku, z którym przegrywa nawet niesamowity Awesome Mix z Guardians of the Galaxy. Jest to ścieżka dźwiękowa, która jest tak świetnie dopasowana do filmu, a jednocześnie samodzielnie doskonała, że to się w głowie nie mieści. Mogłabym słuchać jej w kółko. Bywają dni, że to robię. Poniżej: Alexandre Desplat - s'Rothe-Zaureli

Poważnie, można tego sługach w kółko.

Tak to wygląda. Pewnie wyraźnie widać, że ten kompozytor zyskał sobie moją fascynację i miłość. Mam jakieś takie dziwne przeczucie, że chwilę będą one jeszcze trwały.

Do następnego razu ;)

______________________________________

* Z drugiej strony dzielenie się dobrą muzyką nie powinno ich powodować.
** No dobra... Mroczne cienie mogą, ale wciąż udaję, że ten film nie istnieje.

niedziela, 7 września 2014

Subiektywny spis melodii ładnych i wartych słuchania

Hej :)

Jako, że jest niedziela, dzień świąteczny i jakby poza zabieganą resztą tygodnia, postanowiłam, że dzisiejszy wpis będzie nieco luźniejszy*. Nie ma w końcu chyba nic gorszego niż sztywne smęcenie w momencie, gdy człowiek chce się zrelaksować i nieco oderwać od problemów szarego dnia codziennego. Dlatego dziś podzielę się moim bardzo subiektywnym Top 5 soundtracków, których słucham praktycznie codziennie. A co!

Od razu uprzedzam, że zestawienie jest mieszane, więc znalazły się tu soundtracki zarówno filmowe jak i serialowe. Zacznijmy więc od samego dołu tabeli:

5. Game of Thrones
Cokolwiek by nie mówić o zgodności serialu z książkowym pierwowzorem, błędach lub sukcesach castingowych, rosnących w ilość z sezonu na sezon scenach seksu, Gra o Tron soundtrack ma świetny. Dawno nie spotkałam się z muzyką, która pasowałaby nawet do czytania samych książek. Cudownie oddaje klimat serii, nie będąc przy tym przesadzona i przeładowana patosem, co zdarza się bardzo często w przypadku dzieł fantastycznych. Poniżej: Ramin Djawadi - A Lannister Always Pays His Debts

Jak tylko słyszę ten utwór przechodzą mnie ciarki

4. Everything is Illuminated
Sama nie wiem co bardziej mi się podoba w tym soundtracku - ukraińskie piosenki czy nieco poważniejsze melodie, właściwie drugiej części produkcji. Cała ścieżka dźwiękowa ma w sobie urok i czar, odpowiadający tym wszystkim uczuciom, które towarzyszą oglądaniu filmu. W niektórych momentach wystarczy po prostu zamknąć oczy i znów znaleźć się na środku wielkiego pola słoneczników. Poniżej: Paul Cantelon - Odessa Medley

Nie dość, że film dobry to jeszcze soundtrack ma niesamowity
3. Sherlock BBC
Ścisłe podium otwiera ścieżka dźwiękowa z serialu, który ma zdecydowanie za mało odcinków. Całe szczęście, że na otarcie łez pozostawił tak dobry soundtrack, który można słuchać w kółko. Może nie jestem teraz najbardziej oryginalną osobą na świecie, ale uważam, że twórcy odwalili kawał dobrej roboty, komponując tak odpowiadającą serialowi i tak zapadającą w pamięć muzykę. Poniżej: David Arnold & Michael Price - The Game is On

Ta melodia jest tak charakterystyczna, że nawet na wpół śpiąc, w nocy o północy sporo osób będzie w stanie ją rozpoznać

2. Guardians of the Galaxy
Tak, wiem, jestem teraz jak oryginalna jak źdźbło trawy na łące. Ale co ja poradzę, że Strażnicy mają tak niesamowitą ścieżkę dźwiękową, że jak już raz wejdzie do głowy to już nie chce wyjść? Kto by się spodziewał, że zbiór piosenek z lat 70tych stanie się takim hitem. W każdym razie tuż po wyjściu z kina w moim domu rozbrzmiały dźwięki piosenek z Awesome Mix Petera Quilla i brzmią sobie do dzisiaj. Poniżej: Redbone - Come and Get Your Love

I am Groot! :)

1. The Grand Budapest Hotel
Słyszałam gdzieś, że Grand Budapest Hotel jest filmem dla hipsterów. Jeśli tak, to najwyraźniej jestem stuprocentowym hipsterem, bo jestem w obrazie Wesa Andersona niemal zakochana. Nie dość, że film widziałam już chyba z pięć razy to jeszcze soundtrack przesłuchuję co najmniej raz dziennie. Nie mam pojęcia co aż tak mnie urzekło w całej tej produkcji, ale jak dotąd trzyma mocno i najwyraźniej nie zamierza puścić. Czy to zdrowe? - nie wiem, ale nawet jeśli to na razie nie chcę wyzdrowieć. Czar jest zbyt piękny, żeby prysł. Poniżej: Alexandre Desplat - cały soundtrack do Grand Budapest Hotel, bo taką muzyką trzeba się dzielić w całości

Przy takiej muzyce to i obieranie ziemniaków staje się przyjemniejsze

Tak oto dotarłam do końca zestawienia. Nie twierdzę jednak, że jest ono pełne - do tego stanu jest mu jeszcze bardzo daleko, bo na świecie nagrywa się każdego roku tyle dobrych soundtracków, że zamieszczenie ich w jednej klasyfikacji zajęłoby o wiele więcej niż jedną, bardzo subiektywną notkę. Na razie ta piątka musi wystarczyć.

Do następnego razu ;)

____________________________

* Jakby każdy wpis na tym blogu był z rodzaju tych poważnych, ha, ha, ha...