piątek, 12 września 2014

Kocham swoją robotę!

Hej ;)

Notka dziś pojawiła się skandalicznie późno, wiem o tym i jest mi wstyd. Ale wyrobiłam się przez północą, co uważam za małe, prywatne zwycięstwo. Za to spóźnieniu winna jest - jak zwykle - praca*.

W pracy wszelkiego rodzaju właściwie najgorsze jest to, że musi zostać wykonana. Czasami niechęć do wykonywanego bardziej lub mniej tymczasowo zawodu jest tak duża, że przyćmiewa potencjalne korzyści z niego płynące. Z drugiej jednak strony stoją ludzie, którzy swoją pracę lubią i czerpią z niej nie tylko pieniądze ale i przyjemność. Co ciekawe, większość postaci zasiedlających filmy i seriale swoich prac nie lubi.

House wprawdzie lubi swoją pracę, ale za to praktycznie nikt w pracy nie lubi House'a.

Nie wiem co dokładnie powoduje taki stan rzeczy, ale myślę, że jest to wypadkową kilku kwestii. Przede wszystkim serialowe/filmowe postaci mają okropną atmosferę w pracy. A to szef paskudny. A to współpracownicy głupi/zazdrośni/irytujący (niepotrzebne skreślić). A to klienci wyjątkowo upierdliwi. Generalnie czynnik ludzki najczęściej jest tutaj najsłabszym elementem.

Ileż satysfakcji sprawiłoby niejednej osobie podobnie ekspresywne wyrażenie uczuć do kolegów z biura...

Praca też bywa męcząca. Podobno, jak mówi stare przysłowie pszczół, żadna praca nie hańbi, ale każda męczy. I, jak wiele osób wie z doświadczenia, jest to prawda, lecz niektórzy wracają z miejsca zatrudnienia tak niesamowicie zmęczeni, wręcz wypruci z wszelkiej energii, że aż dziwne, że jeszcze mają siłę oddychać. Skutkuje to u nich zahibernowaniem się na łóżku lub kanapie i skuteczne wyłączenie wszystkich zbędnych procesów - przede wszystkim myślowych. Niektórym niestety zostaje to później na stałe.

Człowiek? Zombie? Pracownik?

Niektórym też praca nie odpowiada ze względu na zarobki, które są niskie lub żadne. Nikt nie lubi być spłukany, więc pracy, która zdaje się utrzymywać ten stan też nikt nie będzie lubić. To właściwie fascynujące jak wiele postaci, zwłaszcza serialowych, z jakichś powodów trwa w zawodzie, który nie daje im nic poza frustracją. Oczywiście, że nikt nie chce oglądać samych seriali o milionerach, ale mnożenie na wielką skalę bohaterów całkowicie bez funduszy też chyba nie jest dobrym rozwiązaniem.

Czasami to niemal kuszące, żeby stanąć na środku biura i ogłosić podobną deklarację.

Jednak, czego również uczy nas telewizja, brak jakiejkolwiek pracy w większości wypadków jest jeszcze gorszy niż wszystkie plagi wymienione wyżej. Może właśnie dlatego wszyscy tak kurczowo trzymają się raz zdobytych posad. Bo - nie daj Boże - musieliby szukać czegoś nowego...

Do następnego razu ;)

___________

* No dobra, trochę też moje lenistwo. Ale na potrzeby tego wpisu zapomnijmy na chwilę o tej mojej tyciej wadzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz